11 czerwca nie było wiatru, co skutecznie uniemożliwiło rozpoczęcie bitwy. Dnia 12 czerwca wiatr ponownie zaczął wiać – wiejąc ze wschodu, powodował, że Holendrzy pod wodzą van Wassenaera mogli ruszać z wiatrem. Jednak nie atakowali, pomimo faktu, że ich wódz otrzymał wyraźne polecenia, by przy takich właśnie warunkach pogodowych uderzył na Anglików. Następnego dnia rano wiatr zmienił się na zachodni i zaczęła się zbliżać flota angielska.
Bitwa Trudno jest sporządzić spójną relację z bitwy. Jest ogromne bogactwo źródeł, które nigdy nie zostały właściwie zbadane. Anglicy uważają zachowanie mglistego Opdama – ang. foggy Opdam (jak Anglicy go czasem nazywają) zagadkowym i podają mnóstwo intencji, jakie on rzekomo miał. Po klęsce wyżsi oficerowie holenderscy bronili się, twierdząc, że flota postępowała zgodnie z oryginalnymi rozkazami, a za katastrofę winili brak szczęścia i tchórzostwo kapitanów statków handlowych.