Nastąpiły dalsze ataki lotnicze, ostrzał artyleryjski oraz blokada wybrzeża morskiego tego Libanu z użyciem okrętów izraelskiej marynarki wojennej. Ataki były skierowane w bazy Hezbollahu, jednak ucierpiała również ludność cywilna.

Libański ambasador w Stanach Zjednoczonych Farid Abboud zapowiedział, że żołnierze zostaną zwolnieni w zamian za więźniów przetrzymywanych w izraelskich więzieniach, co sugerowałoby powiązania rządu libańskiego z operacją, podczas gdy oficjalnie odżegnał się on od wszelkiego udziału w tym incydencie. Po tej wypowiedzi ambasador został wezwany przez premiera Libanu Fouada Siniorę do Bejrutu na konsultacje.

12-16 lipca 2006 thumb|Samochód w izraelskiej Hajfie, uszkodzony w wyniku ataku rakietowego Hezbollahu

13 lipca Liban zaapelował do Izraela o zaprzestanie akcji zbrojnych na swoim terenie. Równocześnie konflikt się zaogniał, bojownicy Hezbollahu regularnie ostrzeliwali rakietami Katiusza północne regiony Izraela. Wojska izraelskie rozpoczęły blokadę Libanu z wody i z powietrza, zbombardowały port lotniczy w Bejrucie.