głos zabrała jedna osoba, jednak Gwardia Narodowa zdecydowała się zlikwidować wiec na wypadek nagłych zmian nastrojów. Późnym rankiem do demonstrantów przybył wysłannik policji, który nakazał im albo rozejść się, albo dać się aresztować. W odpowiedzi tłum obrzucił jego samochód kamieniami. Koło południa gwardziści użyli gazu łzawiącego, jednak z powodu wiatru broń ta nie była skuteczna. Dały się słyszeć okrzyki „Świnie precz z kampusu!”. Gwardziści skierowali naładowaną broń w stronę tłumu w nadziei, że przekona to protestujących do rozejścia się. Tłum jednak pozostawał wzburzony i gwardziści zaczęli powoli się wycofywać. Podążała za nimi grupa demonstrantów. Wtedy to padły strzały, na skutek których zginęły cztery osoby, a 9 następnych zostało rannych. Dwoje z zabitych było uczestnikami zamieszek, natomiast druga dwójka przechodziła z jednego miejsca zajęć na drugie. Słynne stało się zdjęcie, na którym czternastolatka klęczy nad ciałem martwego kolegi.

Reakcje Śmierć przypadkowych osób wywołała liczne protesty wśród studentów całych Stanów Zjednoczonych.