Podczas tego pogromu szalejący w pościgu irlandzcy kawalerzyści zdołali zagwoździć całą baterię nieprzyjacielskiej artylerii.
Ginkel miał już tylko jedno wyjście, spróbować uderzenia przez groblę na jakobickie lewe skrzydło. To powinna być pozycja nie do zdobycia, gdyż atakujący wąską alejką i wystawieni na ogień obrońców z górującego nad groblą zamku nie mieli szans na dotarcie do pozycji nieprzyjaciela. Jednak z drugiej strony irlandzkie wojska były słabo zaopatrzone w amunicję. Mackay kierował czwartym już z kolei natarciem, składającym się głównie z kawalerii, w dwóch kolumnach – jedna wzdłuż grobli i druga posuwająca się równolegle na południu. Jakobici zablokowali ten atak silnym ogniem prowadzonym z zamku, lecz wkrótce skończyła im się amunicja, natomiast naboje brytyjskie nie zgadzały się kalibrem z francuskimi muszkietami, w które byli wyposażeni. Wilhelmici ponownie ruszyli do szarży wsparci przez świeży regiment angielsko-holenderskiej kawalerii dowodzonej przez Henri de Massue'a. Przeciwstawił im się jedynie słaby ogień muszkietów i atakujący osiągnęli wioskę Aughrim z niewielkimi stratami. Siły irlandzkiej kawalerii pod Henry Luttrellem trzymano w rezerwie dla wspomożenia tego skrzydła.