W Paryżu wszyscy oprócz króla (który jako stronnika i krewnego Kondeusza przyjął Luxembourga ozięble), witali go z entuzjazmem. W kampanii 1694, Luxembourg zdziałał we Flandrii niewiele, oprócz przeprowadzenia słynnego marszu w obliczu nieprzyjaciela z Vignamont do Tournay.
Śmierć Wraz z powrotem do Wersalu zimą poczuł się źle i umarł. W jego ostatnich chwilach towarzyszył mu słynny jezuita ksiądz Bourdaloue, który powiedział o jego śmierci, „nie żyłem jego życiem, ale życzyłbym sobie umrzeć jego śmiercią.” Luxembourg był największym uczniem Kondeusza. Chociaż równie opieszały jak Kondeusz w prowadzeniu kampanii, w czasie bitwy robił wrażenie człowieka natchnionego i pełnego szczęścia, przeciwko któremu nie mógł się oprzeć zapał Wilhelma Orańskiego ani nieugiętość holenderskich i angielskich żołnierzy. Jego śmierć oraz blamaż Catinata zamknęły drugi okres wojennej historii panowania Ludwika XIV, a Catinat i Luxembourg, chociaż nie tak znakomici, jak Kondeusz czy Turenne, zdecydowanie przewyższali takich wodzów jak Tallard i Villeroy. Wyróżniał się ciętym dowcipem. Jedna z jego replik odnosiła się do jego ułomności.