Prześladowania przez Służbę Bezpieczeństwa Już w pierwszej parafii w Szydłowcu ujawnił się jego talent oratorski, jako kaznodziei. Jego bardzo emocjonalne kazania przyciągały tłumy wiernych. Jedno z nich stało się przyczyną pierwszego poważnego konfliktu z władzami. 17 stycznia 1956 do Kurii Biskupiej w Sandomierzu wpłynęło pismo Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Kielcach domagające się udzielenia ks. Kotlarzowi upomnienia za cztery słowa, w których miał poniżyć miejscowych nauczycieli, co było potem powodem przeniesienia go decyzją biskupa sandomierskiego na inną placówkę. W kolejnych parafiach podobnie wygłaszał kontrowersyjne – zdaniem władz państwowych – kazania, które podobały się wiernym, ale były źle odbierane przez władze jako antypaństwowe. Na jednej z mszy stwierdził:
A innym razem powiedział wiernym:
Znajdował się pod stałą obserwacją i inwigilacją funkcjonariuszy i tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa. W swoim kościele wygłaszał kazania patriotyczne, nagrywane i analizowane przez bezpiekę.