Po jednym z ostrych starć musiał opuścić boisko. Obserwując z ławki rezerwowych zmagania kolegów, w pewnym momencie zemdlał i z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu został odwieziony do szpitala. Tam stwierdzono, że zawodnikowi nic nie dolega. Następnego dnia przeprowadził badania w Warszawie, po których okazało się, że miał pęknięcia kości jarzmowej i szczękowej. Kilka dni później przeszedł poważną operację. Łącznie w Górniku Polkowice rozegrał dwanaście spotkań.
W rundzie jesiennej sezonu 2004/05 Nawotczyński został ponownie wypożyczony, tym razem do GKS-u Katowice. Zadebiutował w nim w meczu pucharu Polski ze Skalnikiem Gracze. W rewanżowym spotkaniu z tym zespołem strzelił jedynego gola w barwach Gieksy. 4 grudnia wystąpił w przegranym 1:2 pojedynku z Podbeskidziem Bielsko-Biała w którym w 39. minucie został ukarany drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartką. Łącznie w barwach GKS-u rozegrał jedenaście meczów (sześć w Ekstraklasie i pięć w pucharze Polski).