Z kolei mnisi, którzy powrócili do Ü-Cangu po latach prześladowań, mieli poważny problem z przestrzeganiem zasad określającej ich sposób życia Vinaji.
W pierwszej połowie XI wieku władca zachodniego Tybetu Jangczub O (pochodzący z rodziny wielkiego propagatora buddyzmu i bezpośredniego potomka władców okresu imperialnego Jeszego O), postanowił zadbać o zmianę tego stanu rzeczy i zaprosił do Tybetu Atiśę. W 1037 wysłano do Wikramasili delegację, na czele której stanął Nagco Cultrim Gjelwa.
Wielki pandita, który miał już wcześniej kontakt z tybetańskimi studentami, zgodził się natychmiast. Zawadą okazał się być jego przełożony, opat zgromadzenia, który obawiając się utraty najlepszego ze swoich uczonych zgodził się dopiero wtedy, kiedy otrzymał zapewnienie, że nieobecność Atiśy nie potrwa dłużej niż 3 lata. Już na samym początku okazało się, że dotrzymanie tej obietnicy może być niezwykle trudne. Ponieważ sława pandity znacznie go wyprzedzała, opóźnienia w podróży okazały się nieuniknione (np. w Nepalu Atiśa i jego kompani zostali poproszeni przez lokalnego władcę o zatrzymanie się na rok w Katmandu). W tej sytuacji podróżni przybyli do Purang (Wylie: spu hreng rdzong), stolicy królestwa Guge, dopiero w 1042.
thumb|left|Tradycyjna tybetańska thanka z wizerunkiem Atiśy w towarzystwie 28 z 84 tzw.