W tym czasie prawdziwy książę Edward z ojcem Jana wracał do domu. Ten stracił nad sobą panowanie, chciał uderzyć chłopca, ale uderzył jego obrońcę. W końcu domownicy zapytali go, kim on jest. Odpowiedział, że jest księciem Walii, czym ściągnął tylko na siebie gniew „ojca”. Dziewczynki prosiły, by ten go nie bił. Wreszcie stary złodziej ustąpił i królewicz poszedł spać. Gdy się przebudził, myślał, że był to tylko koszmarny sen. Szybko przekonał się jednak, że to rzeczywistość.
Tomek obudził się w komnacie książęcej. Pełno było w niej dworzan i służby – rozpoczęła się ceremonia ubierania króla. Do komnaty wprowadzono chłopca do bicia – Humphreya Marlowa. Chłopcy rozmawiali. Od tej pory Humphrey nie był bity. Został kolegą Tomka. Opowiadał mu o różnych sprawach w królestwie, o których ten nie miał pojęcia. Następnego dnia Tomek wydał rozkaz: kazał sprowadzić do siebie więźnia. Ten zaczął go prosić o ułaskawienie. Tomek odstąpił od wymierzenia kary. Musiał osądzić jeszcze kobietę i jej córkę, ale i im Tomek darował życie.