Okres ponad czteroletniej pracy w Okopach to najpiękniejsza karta życia i posłannictwa o. Ludwika. O każdej porze dnia i nocy spieszył do chorych z lekarstwem lub sakramentem namaszczenia. Chorym przynosił różnego rodzaju napary czy inne medykamenty. W czasie wojny w lutym 1943 przez dwa tygodnie przebywał w ośrodkach polskich i spełniał tam posługę duszpasterską (dotarł nawet do Żytomierza, 200 km na wschód od Okopów).
Męczeństwo Życie na Wołyniu nie było w tamtych czasach bezpieczne dla Polaków. Do głosu doszli nacjonaliści ukraińscy, którzy dokonywali ludobójczych czystek etnicznych. Polskie wioski znalazły się w niebezpieczeństwie. 6 grudnia 1943 żołnierze Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) zbliżali się ku Okopom. Parafianie radzili swojemu proboszczowi, aby udał się do lasu, by przeczekać, a tym samym ratować swoje życie. Nie chciał on jednak opuścić swojego kościoła, chroniąc przede wszystkim Najświętszy Sakrament w tabernakulum. O godz. 22:00 tegoż dnia żołnierze pojmali go sprzed ołtarza kościoła zabijając na jego oczach 18-letnią dziewczynę Weronikę Kozińską i 90-letnią staruszkę Łucję Skurzyńską, które chciały go ochronić, a następnie wyprowadzono go w kierunku Karpiłówki, gdzie go torturowano. Według relacji osób, na temat okoliczności jego męczeństwa powstało kilka wersji.