Przyszli oni, jak powiedzieli, w celu: „poszukiwania za bronią” i dla „robienia porządku”. Jan Ewangelista Goetz, opisując to wydarzenie, stwierdził, że jemu, jako Niemcowi, nie uczyniono krzywdy – było to bardzo charakterystyczne dla ówczesnych wydarzeń w Galicji. Zachowała się też w rodzinie Goetz-Okocimskich tradycja, że robotnicy zatrudnieni w browarze stanęli w jego obronie:, „bo on daje nam pracę i zarobek, jakiegośmy nigdy nie mieli”. Głównym rzecznikiem obrony Jana Ewangelisty był Stanisław Kubala. Właściciel drugiego majątku ziemskiego w Okocimiu Górnym, Julian Kodrębski, uratował swe życie tylko dzięki Janowi Ewangeliście, który ukrył go w wiklinach, nad przepływającą przez Okocim rzeką Uszwicą. Przez dziesięć dni pożywienie zanosił mu wspomniany S. Kubala.” Wspomnienia Jana Ewangelisty Goetza, [w:] Jan Marian Włodek Goetz-Okocimscy: kronika rodzinna 1590-2000.. Krwawe wystąpienia chłopów trwały dwa dni, ale do sporadycznych ekscesów dochodziło jeszcze przez wiele tygodni. Wieś zachodniogalicyjska – pomimo pacyfikacji przez cesarskie wojsko – uspokoiła się dopiero w 1848 r. Wystąpienia chłopskie spowodowały wzburzenie także wśród chłopów na przyległych terenach, zarówno w kongresowym Królestwie Polskim, jak na Orawie, a echa rabacji były wyczuwalne nawet setki kilometrów od Smarzowej.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Jakub Szela · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.