Impet uderzenia był tak duży, że muzułmanie z miejsca ponieśli ogromne straty. Do zwycięstwa znacznie przyczynił się sam król, który - z obandażowanymi rękoma - walczył w pierwszych szeregach, co dodawało rycerstwu animuszu i ochoty do walki. W krótkim czasie wojsko Saladyna zostało pokonane i rzuciło się do ucieczki. Niewielu jednak zdołało ujść. Saladyn uratował się dosiadłszy najszybszego wielbłąda.
Zwycięstwo było pełne. Baldwin całkowicie rozbił armię Saladyna, zagarnął jego tabory. W bitwie poległ Ahmed, syn bratanka Saladyna, Takiego ad-Dina.
Chrześcijanie ścigali Saladyna do zmroku, po czym wycofali się do Aszkelonu. Tymczasem Saladyn, który stracił większość swych wojsk, uciekał do Egiptu szarpany po drodze przez Beduinów. W wyniku kilkudniowych ulewnych deszczów, które zamieniły pustynię w jezioro, zaledwie dziesiąta część sułtańskich wojsk dotarła wraz z nim nad Nil.