Wojciech Bonowicz, biograf autora Etyki Solidarności stwierdził, że o ks. Józefa Tischnera jest spokojny, gdyż przestrzegał on zasady, żeby nie mieć wspólnych tajemnic z SB. Jeśli wzywano go na rozmowy lub jeśli nachodzili go esbecy, informował o tym rodzinę, znajomych i współpracowników. Po latach mówił o tym otwarcie w wywiadach.

Sam zaś Józef Tischner podczas rozmowy z Anną Karoń-Ostrowską w 1992 przyznał, że był świadom inwigilacji. Od czasu do czasu, przeciętnie co trzy miesiące, dostawał wezwania na rozmowę. Księża z archidiecezji krakowskiej byli poinstruowani przez swoich przełożonych, że na wezwania z Wydziału do spraw Wyznań lub z milicji należy się stawiać. Także wtedy, gdy urzędnicy lub funkcjonariusze przychodzili "w odwiedziny" trudno było zamknąć im drzwi przed nosem.

Publikacje