Nie grał zbyt wielu solówek, przez co nie każdy zdaje sobie sprawę z jego prawdziwych umiejętności. Jednocześnie stał się postacią niezwykle ważną dla dziejów rocka. To wizjoner, który nadał wielu aspektom rocka właściwy bieg. Jego styl cechował się gniewem i agresją, co czyniło go prawdziwie dzikim artystą. Grał na gitarze z rzadko spotykaną płynnością, w pełni oddając to, kim był jako osoba: bardzo intensywnym facetem. Był kimś w rodzaju pierwszego punka. Jako pierwszy rockman roztrzaskał gitarę na oczach publiczności, co okazało się ważnym manifestem tamtych czasów. Zarazem dał się poznać jako elokwentny i świadomy muzyk zanurzony w jazzie.
Michał Gołębiowski stwierdził również:
Pete Townshend, gitarzysta The Who oraz główny pomysłodawca bodaj wszystkich albumów grupy, będąc absolwentem szkoły artystycznej, doskonale wiedział, jak uczynić chaos czymś artystycznie kontrolowanym, a destrukcję zamienić w język, który wyraża pragnienie życia. Zamiast stabilnych struktur, proponował festiwal „plam dźwiękowych”, „witalnego chaosu”, „nieładu” oraz „nieskoordynowania”, które jakimś cudem łączą się w spójną całość.