Muzyk doznawał także rozmaitych fizycznych obrażeń w wyniku toczonych bójek oraz napadów szału, które skutkowały niszczeniem sprzętu nagłaśniającego.
Znakiem rozpoznawczym występów Townshenda było spektakularne niszczenie gitary na oczach widowni. Był to patent, który później przejęły takie zespoły rockowe jak The Jimi Hendrix Experience czy Nirvana. Do pomysłu tego doszło przypadkiem, kiedy w 1964 roku grupa wystąpiła w London’s Railway Club. Jak wspomina Townshend, kiedy podczas koncertu chciał podnieść gitarę nad głowę, gryf uderzył o nisko usytuowany sufit, a następnie uległ złamaniu. Później świadome niszczenie instrumentu na scenie zostało wprzęgnięte w koncepcję „sztuki destrukcji” (art of destruction), wyrażając bądź to gniew młodego pokolenia pozbawianego perspektyw, bądź też dekonstrukcję sceny pop. Kiedy zapytano Townshenda, co czuje przygotowując się do demolowania sceny, odpowiedział, że „wyobraża sobie, że jest na wojnie”.
Townshend zajął 10. miejsce na liście „100 najlepszych gitarzystów wszech czasów” magazynu „Rolling Stone”, a w 2004 roku został zaklasyfikowany na 82. miejscu listy 100 najlepszych gitarzystów heavymetalowych według magazynu „Guitar World”. Gitarzysta The Police, Andy Summers, napisał o nim: