Fryderyk spędził poranek obserwując nieprzyjaciela ze szczytu domu w Rossbach. Początkowe stadium ruchu wojsk francusko-cesarskich wywołało u niego wrażenie, iż sojusznicy rozpoczęli odwrót w kierunku własnych magazynów ma południu, więc w południe udał się na obiad, pozostawiając kapitana von Gaudi na straży. Oficer ten wyrobił sobie odmienne od królewskiego zdanie co do zamiarów sojuszników, których kolumny od czasu do czasu stawały się widoczne. Wydawało mu się, iż obracają się one w kierunku wschodnim - na Zeuchfeld. Podekscytowany Gaudi powiadomił Fryderyka o jego błędzie.
Bitwa Pozostawiwszy na wzgórzu Schortau niewielkie oddziały lekkie w celu przeciwstawienia się ewentualnemu atakowi francuskiemu i dla ochrony flanki, pruska armia zwinęła obóz i ruszyła – pół godziny po tym, gdy król wydał rozkaz – by zaatakować wroga. Marsz sprzymierzonej armii francusko-cesarskiej przebiegał według normalnego porządku w dwóch kolumnach: pierwsza linia z lewej, druga z prawej. Jeszcze bardziej na prawo maszerowały rezerwy piechoty, zaś pomiędzy pierwszą a drugą linią posuwała się po drodze rezerwa artylerii. Kawaleria prawego skrzydła była na czele, zaś kawaleria lewego skrzydła posuwała się w ogonie obu kolumn piechoty.