Witold widząc pewną klęskę i wdarcie się Tatarów do środka szyków, na czele swego hufca przybocznego wyrąbał sobie drogę i uciekł na drugi brzeg Dniepru. W tej sytuacji dowództwo przejął kniaź Dymitr Koriatowicz Wołyniec. Jednak nie na długo – cofając się w stronę centrum obozów, zginął w okrążeniu. Po nim dowódcą został kniaź Dymitr Starszy, ale i on również padł. Potem każdy bronił się do końca sam. Tatarzy Tochtamysza wyrwali z okrążenia swego chana oraz jego syna Dżalal ad-Dina i wycofali się na północny zachód za Dniepr. Hufiec polsko-podolsko-ruski pod Spytkiem z Melsztyna bronił się na prawym skrzydle, jednak strzała ugodziła wojewodę krakowskiego prosto w gardło i zginął na miejscu. Z jego oddziału ocalało tylko ok. 400 ludzi broniących przeprawy. Do wieczora resztki sił sprzymierzonych wycofały się za rzekę.

Po bitwie Tatarzy Edygeja stracili od 3,5 do 6 tys. ludzi. Zwycięzcy zajęli się zbieraniem łupów i odpoczynkiem. Następnego dnia rankiem ruszyli dalej na wschód.