W 1994 przeprowadzono trzy nieudane zamachy na jego życie. Najpierw w marcu eksplodowała bomba w pubie, w którym przebywał. W dwa miesiące później przestępcy z grupy wołomińskiej ostrzelali jego rezydencję, raniąc ochroniarza. W lipcu na parkingu przy torze Służewiec zdetonowano ładunek wybuchowy w jego Mercedesie – przeżył, bowiem na krótko przed eksplozją opuścił samochód. Złożył następnie zeznania, z których wynikało, że wybuch pojazdu spowodowany był nieszczelnym przewodem paliwowymBombą w Pershinga, „Gazeta Wyborcza”, nr 172 z 26 lipca 1994..

Po opuszczeniu w 1998 aresztu śledczego został powoli odsunięty od władzy w gangu pruszkowskim i zajął się prowadzeniem własnej działalności. Sprawował nadzór nad kilkoma tysiącami automatów do gier losowych, co przynosiło mu wysokie dochody. Szukał możliwości dobrego ulokowania i wyprania zarobionych pieniędzy (rozważał kupno fabryk tekstylnych i fonograficznych). Jego osobą interesował się wówczas Urząd Ochrony Państwa. Pod koniec życia podjął próbę rozpoczęcia legalnej działalności, zakładając pod Gdańskiem wytwórnię płyt CD.