Dzięki pomocy Marka M., ps. „Gruby Marek” Kolikowski otworzył w latach 80. XX w. w Warszawie własny dom gry (wspólnie z Leszkiem Danielakiem, ps. „Wańka”), przynoszący duże dochody. Jednocześnie obstawiał wyścigi konne na warszawskim torze Służewiec i grał w ruletkę w kasynie w hotelu Marriott. Gangster Pershing konie i ruletkę wymieniał jako swoje największe pasje. Kolejną było „odzyskiwanie długów”, tj. wymuszanie haraczy, czego dokonywała kierowana przez niego grupa ożarowska (najechała m.in. na hurtownię pod Mińskiem Mazowieckim). W pierwszej połowie lat 90. XX w. grupa ożarowska stała się częścią gangu pruszkowskiego, natomiast Kolikowski – członkiem jego zarządu, a z czasem niekwestionowanym liderem.
Od 1983 nie był zatrudniony. Przeprowadzona w połowie lat 90. XX w. kontrola jego majątku wykazała, że w latach 1990–1994 wydał o ponad 2,5 mld zł więcej, niż deklarował w przychodach. Kontrolerom skarbowym tłumaczył, że pieniądze zarobił w trakcie pobytu w Niemczech, podczas gry w ruletkę oraz dzięki zleceniom odzyskiwania długów od przedsiębiorców.