Ponadto, mimo braku dbałości Brytyjczyków o zachowanie tajemnicy, do Niemców nie docierały informacje nadawane przez stacje brzegowe o obecności silnego brytyjskiego zespołu.

6 grudnia von Spee, mimo negatywnej opinii dowódców części okrętów, zdecydował się zaatakować Port Stanley w celu zniszczenia brytyjskiej radiostacji i magazynów węgla oraz wzięcia do niewoli gubernatora, sądząc, że port jest opuszczony z jednostek bojowych. Tak w istocie było tuż po bitwie pod Coronelem, lecz 8 listopada dotarł tam ocalały z bitwy stary pancernik – przeddrednot HMS „Canopus” i lekki krążownik „Glasgow”. Po uzupełnieniu węgla opuściły one wyspy, lecz 12 listopada „Canopus” został skierowany z powrotem do Port Stanley i tam osadzony na mieliźnie przy brzegu w charakterze pływającej baterii (jego główne uzbrojenie stanowiły 4 działa 305 mm). Od 7 grudnia w Port Stanley przebywała brytyjska eskadra, uzupełniając zapasy i przygotowując się do wyjścia następnego dnia w morze w celu poszukiwania Niemców u brzegów Chile.