Narzucone studia uniwersyteckie oddziaływały ujemnie na muzyczną wyobraźnię i siły twórcze. Jerzy w jednym z listów pisze: "...chętniej bym ja i improwizował i pisał żebym miał głowę swobodną, ale teraz to nic mi nie idzie. Czasem gdy siądę na chwilę do fortepianu, plączą mi się pod palcami różne tematy, czasem przypomni mi się coś, co już napisałem, ale całość trudno skleić, bo wiecznie ta myśl do książki wracająca, świdruje w mózgu. Więc byle oderwać się na chwilę, brzdąkam chwilami bez sensu i konsekwencji, ot tak "bredzę"...".
Pomimo zaangażowania w prowadzenie fabryki, znajdował czas na granie na flecie w orkiestrze symfonicznej, regularnie grał na organach w katedrze oraz z narzeczoną na fortepianie na cztery ręce. Wkrótce po wybuchu I wojny światowej jego rodzice i dwie siostry wyjechali do Wiednia, zostawiając Jerzego odpowiedzialnym za wszystko. Ponieważ coraz więcej pracowników fabryki wcielano do wojska, zajęcia mnożyły się kosztem czasu przeznaczanego na muzykę. Zdołał jednak naszkicować symfonię w czterech częściach. Kompozycja ta nigdy nie została zinstrumentowana, nie była też uwidoczniona w późniejszym spisie jego kompozycji. 5 maja 1917 roku Jerzy poślubił Małgorzatę i pod koniec tego samego roku skomponował drugą symfonię, także w czterech częściach, ale tym razem całkowicie zinstrumentowaną.