Potwierdziły to również późniejsze informacje WUBP – ciało Romana Strzałkowskiego zostało przeniesione do budynku UB, nakryte pościelą i po odcieknięciu krwi i zakrzepnięciu ran postrzałowych, usadowione w garażu na krześle. W późniejszych oględzinach biegłych potwierdzono wersję WUBP, stwierdzając, iż krew nie ściekała w dół, gdyż ślady były tylko na koszulce chłopca, a więc nie mógł on siedzieć na krześle przez dłuższy czas po śmierci.
Wersji Teofili Kowal zaprzeczyli również biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu, stwierdzając, iż strzał oddany był od dołu ku górze z niskiego poziomu (rana wylotowa znajdowała się wyżej od wlotowej, a kanał postrzałowy, którym przeszła kula, skierowany był ukośnie od lewej strony klatki piersiowej ku górze). Niemożliwe jest zatem, iż strzał został oddany spoza budynku dyspozytorni, gdyż rana wlotowa musiałaby być wyżej od rany wylotowej, a kanał postrzałowy przebiegać ukośnie w dół. W ekspertyzie końcowej zespół biegłych stwierdził m.in.:
„(...) strzał powodujący zranienie mógł być oddany jedynie w dyspozytorni garażowej, w której znajdował się denat w chwili zranienia”.