Kobieta nie potrafiła też wytłumaczyć, dlaczego znalazła się na terenie dyspozytorni i co tam przez kilka godzin robiła. Po wznowieniu śledztwa w sprawie Strzałkowskiego przez poznański IPN, nie udało się przesłuchać Teofili Kowal, gdyż zmarła w 2005. W zeznaniach z 1957, Teofila Kowal kilkukrotnie zmieniała zeznania w sprawie śmierci Strzałkowskiego. Najpierw stwierdziła, iż zginął, gdy przebywał na otwartej przestrzeni pomiędzy garażami UB. Następnie powiedziała, iż miało to miejsce w samych garażach, w budynku dyspozytorni UB. W jej relacjach Strzałkowski zginął od kuli z zewnątrz, od pocisku wystrzelonego przez demonstrantów z pobliskiego budynku Ubezpieczalni SpołecznejDemonstranci niszczyli tam m.in. nadajniki stacji zagłuszającej audycje Radio Wolna Europa.. Po śmierci miała umieścić zwłoki chłopca w pozycji siedzącej na krześle.

thumb|left|Przestrzelona koszula Romka Strzałkowskiego Również i ta część zeznań Teofili Kowal okazała się niezgodna z faktycznym stanem rzeczy. Jeden ze świadków, Marian Kubicki, stwierdził, iż o godzinie 15 (prawie 3 godziny po śmierci Strzałkowskiego) nie widział ciała na krześle w garażu.