W czasie dalszych poszukiwań natknął się nieoczekiwanie, na jednego z rycerzy Corteza, nazwiskiem Aguilar, który nosił przezwisko Iwen. Okazało się najpierw, że przydomkiem tym obdarzył Aguilara pan de Puertocarrero. Jakiś czas potem Aguilar wyznał mu jeszcze, że pan de Puertocarrero, udając się z polecenia Corteza do Europy, spalił znaczną ilość papierów. Z resztek, które się nie dopaliły, Aguilarowi udało się ocalić kilka listów Antoniego Villafany do pana de Puertocarrero i te postanowił przekazać księdzu Diazowi, jako spowiednikowi Villafany.
Diaz próbował wybrać się do Europy, ale nie uzyskał zgody Corteza. Wtedy napisał do znajdującego się w więzieniu Puertocarrera. Z obawy przed inkwizycją, zapytał jednak tylko o to, co wydarzyło się w 966 roku. Po długim oczekiwaniu otrzymał w odpowiedzi łaciński sonet. Jego dwie początkowe zwrotki brzmiały następująco: mały|Aguilar, z przydomkiem Iwejn, powraca z niewoli
Jesteś w więzieniu, i ja też – w więzieniu. Ty – nad Betysem; ja – Borystenesem. Płaczesz: Marina ma dziecko z Cortesem. Płaczę i ja z myślą żałobną a mściwą o ojców moich plemieniu.
Ojców tych moich o mocy zbawczemu marzeniu Polska oparła się;