Równie brutalne było postępowanie niemieckich policjantów z 314. batalionu Ordnungspolizei. Niemal codziennie pod pretekstem poszukiwania ukrytej broni wdzierali się do baraków, po czym dokonywali otwartej grabieży lub żądali okupu w postaci kosztowności, zegarków lub ciepłych ubrań. Jeśli ich żądania nie zostały spełnione, zabierali od kilku do kilkudziesięciu Żydów, których następnie rozstrzeliwali „podczas próby ucieczki”. Zabijali także osoby, które stawiały opór w czasie rabunku. Liczba Żydów zastrzelonych w getcie sięgała niekiedy nawet 50 dziennie.

Około 400 Żydów nie zostało przesiedlonych do getta, gdyż z powodu chorób lub podeszłego wieku nie byli w stanie dojść tam o własnych siłach. Po pewnym czasie przeniesiono ich do gmachu byłej synagogi, gdzie wszyscy zmarli z głodu lub zamarzli na śmierć.

Likwidacja getta thumb|Pomnik w Drobyckim Jarze thumb|Nazwiska zidentyfikowanych ofiar na tablicy w miejscu pamięci w Drobyckim Jarze Pod koniec grudnia 1941 roku SK 4a przystąpiło do masowej eksterminacji charkowskich Żydów. 24 grudnia rozstrzelano około 200 żydowskich pacjentów z miejscowego szpitala psychiatrycznego. Trzy dni później z getta zabrano kilkuset Żydów, rzekomo na roboty przymusowe w obwodzie połtawskim.