Porządku wewnątrz getta strzegło 14 kolaborantów – policjantów z 10. dzielnicy Charkowa. Mieli oni niemal nieograniczone prawo używania broni. Żydzi, którzy nocami opuszczali baraki, by zdobyć żywność i wodę, lub chociażby załatwić potrzebę naturalną, ryzykowali zastrzeleniem na miejscu. Z brutalności słynął zwłaszcza „komendant baraków” Mykoła Kucherenko. W czasie przesiedlenia podjudzał ukraińskich nastolatków, by obrzucali kamieniami i okradali zdążających do getta Żydów. Zabronił także miejscowej ludności dawania noclegu przesiedleńcom. Później wielokrotnie zdarzało się, że osobiście zabijał więźniów. Mieszkańcom okolicznych domów zabronił natomiast pod karą śmierci, by dzielili się z Żydami wodą lub żywnością. Dużą brutalnością wykazywali się także inni strażnicy. Według relacji jednego ze świadków ich żądza zysku była tak wielka, że łamali lub ucinali palce Żydom, chcąc jak najszybciej zdobyć złote pierścionki, a nawet wyrywali złote zęby przypadkowym ofiarom.