Jake Hawkes z magazynu Dork ocenia, iż Mabel „mając tak wiele hitowych singli przed albumem, mogła po prostu umieścić je wszystkie w debiucie, usiąść i obserwować, jak napływają dane dotyczące streamingu. Zamiast tego wydała nowy zbiór utworów, który wyróżnia się tym, co najlepsze w jej twórczości. Nie jest idealny, ale z pewnością spełnia oczekiwania, niezależnie od tego, jak wysokie”.

Ben Devlin z musicOMH nazwał album „przekonującym przejawem wszechstronności i jakości pisania piosenek, które mocno utwierdzają Mabel jako siłę, z którą należy się liczyć w brytyjskim popie”, podczas gdy Chris Taylor z DIY określił album słowami „fajny i niewymuszony” i bez „udawanej powagi”. Laura Barton z magazynu Q nazwała album „wysoce dopracowanym” twierdząc, że piosenkarka „udoskonaliła sztukę pisania piosenek, które nawet przy pierwszym przesłuchaniu brzmią całkowicie pospolicie”. Hannah Mylrea napisała w NME, że „wspaniały jedwabisty wokal Mabel unosi się w powietrzu, produkcja jest znakomita, błyskotliwa, ale na całym albumie brakuje tej żywiołowości i entuzjastycznej postawy, która sprawia, że utwory takie jak «Don't Call Me Up» są tak genialne”.