Stanisław Stadnicki, zwany „Diabłem Łańcuckim”, uważany do dziś za jednego z największych awanturników w dziejach Rzeczypospolitej, był początkowo wielce zasłużonym dla korony rotmistrzem. Brał udział w wyprawie Stefana Batorego na Gdańsk i Carstwo Rosyjskie. Urażony, że jego wyczyny nie zostały docenione wyjechał na Węgry, gdzie w wojsku cesarza Rudolfa II walczył przeciw Turkom. Później popierał starania arcyksięcia Maksymiliana o koronę polską i przez jakiś czas przebywał na Śląsku. Stamtąd przyjechał do Małopolski i wsławił się wieloma napaściami na dwory i miasteczka oraz ich grabieżami.

Z Łańcuta Stadnicki wiódł prywatne wojny z sąsiadami, napadł na Rzeszów Mikołaja Spytka Ligęzy, niszczył dobra ormiańskiego uszlachconego rodu Korniaktów, którym był winien pieniądze, prowadził też regularną wojnę ze starostą leżajskim, Łukaszem Opalińskim. Wojna ta trwała 3 lata. Został zabity w 1610 r. Na dobra najechał teraz Łukasz Sienieński, spadkobierca Anny Pileckiej. Wypędził stąd wdowę pod Stadnickim i jego dzieci. Jednak po kilku miesiącach Anna Stadnicka przy pomocy kasztelana trockiego, Antoniego Chodkiewicza odbiła swoje włości.