Jak podkreślali rzymscy gramatycy, osobliwość utworu nie wynikała jednak jedynie z treści. Ich zdaniem wersy brzmiały zaskakująco miękko, a jednocześnie – mimo całej swojej harmoniczności – posiadały zarazem rzymską dostojność, jakiej w ciągu dwustu lat istnienia łacińskiej poezji dotąd nie słyszano. Opiewanie zazdrości królowej Krety o krowę Wergiliusz rozpoczął wersem:

Wers o podobnej postaci był, według ówczesnych zasad poezji rzymskiej, niedoskonały – cztery stopy wierszowe składały się tylko z monotonnych sylab długich (spondejów): o vir–g(o)–infe–lix tu–nunc in... Poeta powinien też uniknąć wygłosowego, długiego „o” z następującym długim „i”: virg(o) infelix. Jednak dzięki temu Wergiliusz uzyskał niespodziewany – wzbudzający emocje wśród publiczności – efekt. Obecny w teatrze Cyceron był pod wielkim wrażeniem tego, co usłyszał i nazwał poetę magnae spes altera Romae („drugą nadzieją wielkiego Rzymu” – oczywiście po samym Cyceronie).