Pod tym ostatnim imieniem opiewał ją jej kochanek, poeta Korneliusz Gallus. Tamtego wieczoru specjalny utwór, składający się z osiemdziesięciu sześciu heksametrów, przygotował dla Wolumnii Wergiliusz.
Utwór był na owe czasy osobliwy, głównie za sprawą bogactwa poruszonych w nim, niesamowitych opowieści. Troje ludzi obezwładniło odsypiającego alkoholową libację starego satyra, Sylena. Satyr wykupił się intonując piosenkę, która oddziałała na całą otaczającą przyrodę. Śpiewał w niej o historii ludzkości, poruszając między innymi tematy powstania wszechświata z atomów, potopu, czy kradzieży ognia przez Prometeusza. Potem przeszedł do przykładów nieszczęśliwych miłości, które oddziałały na dalsze losy świata. W kulminacyjnym punkcie pieśni Sylen opiewał miłosną mękę królowej Krety, która bez wzajemności zakochała się w byku. W poruszających wersach opisywał zazdrość Kretenki o krowę. W końcowych fragmentach satyr opowiadał już o współczesnej słuchaczom, rzymskiej rzeczywistości – miłości Gallusa do Lykoris. Gdy pieśń dobiegła końca, Sylen śpiewał podobno dalej, aż do nadejścia nocy, ale Lykoris zakończyła swą kwestię już po kilku wersach.