Jean Maritz Junior kontynuował pracę swego ojca odlewając armaty jako pojedynczy, solidny blok, a następnie wiercił otwór lufy. Holendrzy próbowali zachować tę metodę produkcji w tajemnicy, lecz nowy proces wkrótce stał się szeroko znany w Europie. Odkrycie Maritza spowodowało, że można było wyprodukować działo o lepiej dopasowanym otworze i węższych parametrach. Skutkowało to mniejszą różnicą pomiędzy kalibrem lufy i pocisku, co oznaczało mniejszą ilość ulatniającego się gazu. Dzięki temu ładując mniej prochu, można było wystrzelić pocisk dużo dalej, zwiększając również dokładność strzału. Ówcześni eksperci balistyki stwierdzili wówczas, że jeśli możliwe jest użycie mniejszej ilości prochu, zachowując tę samą moc i zasięg pocisku, to w konsekwencji także lufy armatnie mogą być cieńsze, krótsze i lżejsze.