W okresie tuż przed wydaniem płyty The Piper at the Gates of Dawn pojawiły się pierwsze oznaki zmian w osobowości Barretta. Pierwszą było zapewne niepojawienie się 28 lipca 1967 na sesji nagraniowej dla radia BBC – Barrett przedawkował wtedy narkotyki. Niedługo potem miał miejsce kolejny incydent. W czasie koncertu w Alexandra Palace wciągnięty siłą na scenę, zamroczony narkotykami gitarzysta nie był w stanie grać. Koncert został przerwany. Później grupa wyruszyła w trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych, która jednak okazała się totalnym fiaskiem. Zdarzało się, że Barrett nie pojawiał się na koncertach w ogóle. Jeśli był na scenie, nie grał nic lub rozstrajał gitarę i trącał poluzowane struny. Odmawiał poruszania ustami na występach z playbacku. Według relacji z jednego z koncertów Barrett przed występem nałożył całą tubkę żelu na włosy. Na scenie, pod wpływem ciepła, żel roztopił się i ściekł, wywołując wrażenie, że twarz gitarzysty się roztapia. Tournée zostało wkrótce przerwane.