Dzieło zawiera również najsłynniejsze wzmianki o bogach, jakich czcić mieli dawni Polacy – plemiona posługujące się językami lechickimi (Jan Długosz w omawianej relacji używa tych pojęć zamiennie). Początkowo, poza polemiczną uwagą Macieja z Miechowa relację Jana Długosza przyjmowano bez zastrzeżeń, a w kolejnych wiekach rozwijano często w sposób dowolny, jak w przypadku twórczości Bronisława Trentowskiego. Następnie, na przełomie wieków XIX i XX, przekaz Długosza poddany został, jak często współcześnie się uważa, zbyt ostrej krytyce w badaniach Aleksandra Brücknera. Stanowisko to, choć podane w wątpliwość jako nadmiernie krytyczne już na początku wieku XX przez Karola Potkańskiego i Mikołaja Rudnickiego, znalazło kontynuatorów w publikacjach takich badaczy jak Henryk Łowmiański czy Stanisław Urbańczyk. Jednak współcześnie, po odrzuceniu hiperkrytycznej postawy Aleksandra Brücknera, relację Jana Długosza coraz częściej uznaje się za wartościową, a na gruncie porównawczym godną dalszych badań. Prof. Włodzimierz Szafrański zauważa nawet, że ustalenia Brücknera trudno uznać za zgodne z metodą naukową, w części wprost określając je mianem pomówień wobec osoby kronikarza Jana Długosza.