Szejk Arakt zasugerował mu, by skorzystał z pomocy niejakiego Salima jako pośrednika. Nie wiadomo, jak przekonał on właściciela do wydania zwojów, ale Szapira odkupił wszystkie. Spotykał się z Salimem cztery razy, a podczas ostatniego spotkania usłyszał, że więcej zwojów nie ma. Niedługo potem dowiedział się, że szejk Arakt, który był jego jedynym łącznikiem z Salimem, zmarł. Nigdy więcej nie spotkał swojego pośrednika, a co za tym idzie, nie było już możliwości ustalenia, skąd dokładnie pochodziły rękopisy.
Antykwariusz badając teksty zauważył, że są napisane alfabetem paleohebrajskim i mogą być bezcenne. Jednak zanim postanowił zaproponować ich sprzedaż brytyjskim władzom, przetłumaczył tekst, a jego transkrypcję przekazał do oceny niemieckiemu teologowi Konstantinowi Schlottmannowi. Ten jednak zdecydowanie odrzucił odkrycie Szapiry i uznał je za mistyfikację. Schlottmann nie był jednak w swojej ocenie obiektywny, gdyż za autentyczne uważał jedynie Dziesięć Przykazań, a zwój Shapiry tę autentyczność podważał i zaprzeczał tradycyjnemu przekazowi biblijnemu.