Oddziały XXXV Brygady Piechoty wycofywały się w nieładzie spod Zabokrzyk w kierunku na Iwaszczuki. Tabory wymieszały się z pododdziałami słabo wyszkolonego 9 psgran. oraz części 42 pułku piechoty. We wsi znalazł się także sztab brygady, który usiłował opanować rosnący we wsi chaos. Niezdemoralizowany 144 pułk piechoty, I/42 pułku piechoty i artyleria obsadziły wzgórza na południe i zachód od Iwaszczuk i zatrzymały pościg kawalerii.
Wówczas kawaleria bolszewicka zastosowała manewr obejścia i uderzyła skutecznie od południowego zachodu. Do niewoli dostał się cały sztab brygady. W ręce bolszewików wpadły tabory brygadowe. Będący na pozycjach obronnych 144 pułk piechoty i I/42 pp na własną rękę rozpoczęły odwrót. Brakowało jednolitego dowodzenia. Resztki brygady dotarły do Sitna i wzdłuż torów kolejowych ruszyły na Radziwiłłów. Tu na cofające się oddziały uderzyła sowiecka 14 Dywizja Kawalerii. Uderzenia nie wytrzymał 144 pułk piechoty. Żołnierzy ogarnęła panika. Od zniszczenia ocalił uchodzącą bezładnie piechotę pociąg pancerny „Pionier”, który nadjechał na pole bitwy w okolice Michajłówki i ogniem swoich dział zatrzymał sowiecką kawalerię. Wokół „Pioniera” powstał ośrodek oporu, umożliwiający uporządkowanie oddziałów.