Odezwa, zaczynająca się od słów: nie dajmy się prowadzić jak owce na rzeź”, została rozpowszechniona w getcie 1 stycznia 1942 roku. Mimo opuszczenia klasztoru utrzymywali bliskie więzi z Matką Bertrandą, która odwiedzała ich w getcie, pomagała im zdobywać broń i dostarczyła pierwsze granaty ukrywając je pod habitem. Gestapo po otrzymaniu wiadomości o ukrywaniu Żydów w klasztorze aresztowało we wrześniu 1943 roku Matkę Bertrandę. Klasztor dominikanek został zamknięty, a siostry musiały go opuścić. Matka Bertranda została deportowana do obozu pracy w Prawieniszkach koło Kowna, gdzie przebywała aż do momentu wyzwolenia go przez Armię Czerwoną.
Losy po wojnie thumb|240px|Drzewo posadzone przez Kownera na terenie Jad Waszem na cześć Anny Borkowskiej Po wojnie siostra Bertranda wystąpiła ze stanu duchownego i przyjęła nazwisko Anna Borkowska. Jak wyjaśniła swoim przełożonym, nie mogła dłużej poświęcać życia Bogu, który w taki sposób postąpił w stosunku do ludzkich istot. Pozostała jednak wierną katoliczką. Do śmierci utrzymywała kontakt z tymi ze swych byłych podopiecznych, którzy przeżyli Zagładę.