Zdaniem Najdera bohater filmu – zamiast atakować odpowiedzialne za jego niepowodzenie „siły kapitalistyczne” – wyżywa się na słabszych od siebie: „W jego kaznodziejskich, wściekłych tyradach nie ma polityków, nie ma miliarderów, nie ma episkopatu, nie ma cwaniaków wysysających ten kraj; są kobiety, sąsiedzi, którzy wyprowadzają psy, jest ktoś, kto zbyt głośno puszcza muzykę, albo robotnik”. Tomasz Markiewka odczytywał postawę Miauczyńskiego jako „gniew samotny, który nie zamienia się w żaden wspólnotowy gest o wymiarze politycznym”. Zdaniem Markiewki Miauczyński, jako reprezentant znacznej części obywateli III RP, gardzi politycznością (mającą z reguły charakter wspólnotowy) i zamyka się we własnej frustracji. Markiewka porównywał Dzień świra z filmem Podziemny krąg (1999) Davida Finchera, którego bohaterem jest również sfrustrowany samotnik gardzący otoczeniem.

Recepcja krytyczna za granicą Za granicą Dzień świra spotkał się z pozytywnymi recenzjami. Erick Cockrell z pisma „Variety” uznał film za obrazoburczą, acz ograniczoną przez lokalny kontekst „komedię społeczną” z bohaterem, przy którym „Jack Nicholson z Lepiej być nie może wygląda na pozytywnie myślącego”.