Pod koniec sierpnia 1942 roku komendant Sobiboru, Franz Stangl, został przeniesiony na stanowisko komendanta obozu zagłady w Treblince. Prawdopodobnie zabrał wtedy ze sobą Barry’ego. W Treblince pies znalazł się pod opieką jego zastępcy Kurta Franza. Był on uznawany za najokrutniejszego członka obozowej załogi. Franz i Barry stworzyli tandem, który stał się postrachem więźniów.

Barry jeszcze w Sobiborze został wyszkolony, aby na komendę „człowieku bierz psa” rzucać się na więźniów. Franz notorycznie szczuł nim upatrzone ofiary. Czasami wystarczyło jednak, iż tylko krzyknął na więźnia, by Barry rzucił się do ataku. Więźniowie byli przekonani, że psa specjalnie wyszkolono, aby gryzł w okolicach genitaliów. Fakt, iż szczególnie często atakował w okolicach pośladków i podbrzusza można jednak tłumaczyć również tym, że wzrostem sięgał dorosłemu człowiekowi do pasa. Ze względu na jego duże rozmiary atak często kończył się poważnym okaleczeniem, a w skrajnych wypadkach nawet śmiercią ofiary. Najbardziej zagrożeni byli wyczerpani więźniowie. Świadkowie wspominali, że Barry z łatwością powalał ich na ziemię i „rozszarpywał do granicy rozpoznawalności”.