W październiku 1942 roku zachorował na tyfus i musiał być hospitalizowany w Lublinie. Jego niesprawne oko zostało wtedy ostatecznie usunięte. Unverhau postanowił wykorzystać tę okazję, aby uzyskać przeniesienie z Bełżca. Zwrócił się z podaniem bezpośrednio do centrali akcji T4 w Berlinie, która jednak była w stanie mu zaoferować jedynie przeniesienie do któregoś z „ośrodków eutanazji” w Rzeszy. Po powrocie do obozu Unverhau został natychmiast wezwany do komendanta Gottlieba Heringa, który udzielił mu ostrej nagany. Owo pominięcie drogi służbowej wprawiło także we wściekłość inspektora obozów akcji „Reinhardt” Christiana Wirtha. Przybył on osobiście do Bełżca i udzielił Unverhauowi reprymendy przed frontem całej obozowej załogi, nie szczędząc mu przy tym najgorszych epitetów i gróźb. Gdy Unverhau usiłował się usprawiedliwić, Wirth brutalnie przerwał mu słowami „zamknij się!” W pewnym momencie zagroził mu także pistoletem. Po tym incydencie Unverhauowi przydzielano szczególnie uciążliwe i upokarzające prace, takie jak sprzątanie latryn i kanałów ściekowych. Nie był to jedyny przypadek, kiedy naraził się kierownictwu obozu.