Nagrywanie Bowie skomponował i nagrał nowy album w zaledwie sześć dni, jego miksowanie zabrało następnych 15 dni – według notatek Bowiego dołączonych do płyty trwałoby to krócej gdyby nie jakieś bliżej niezidentyfikowane „problemy techniczne”. Do współpracy w studiu Bowie zaprosił początkowo tylko multiinstrumentalistę Erdala Kuzilcaya z którym wcześniej nagrał między innymi album Never Let Me Down. Bowie podszedł do procesu twórczego w eksperymentalny sposób, używając metody Oblique Strategies, zbliżony do tego w jaki sposób nagrywał jego powszechnie uznane płyty z tzw. „trylogii berlińskiej” (Low, „Heroes” i Lodger).
Na przykład Bowie brał on już wcześniej nagrany utwór ze ścieżki dźwiękowej, wybierał z niego jedynie elementy perkusyjne i nakładał na sekcję rytmiczną kolejne warstwy instrumentalne bez odniesienia do wcześniejszej melodii. Z odtworzonych razem wszystkich warstw instrumentalnych Bowie wybierał najciekawsze fragmenty, według jego własnych słów także „najbardziej niebezpieczne”, i używał ich do dalszych eksperymentów dźwiękowych. Jedynym utworem z oryginalnej ścieżki dźwiękowej była inspirowana latami 60.