Dla nas było oczywiste, że byłyśmy podsłuchiwane. Przez lata protestowania na ulicy zdążyłam oswoić się z myślą, że takie rzeczy się dzieją. Z cierpliwością czekałam, by mieć potwierdzenie, że tak było." Marta Lempart dodała: "W czasie protestów było oczywiste, że poza nieudolnym zastraszaniem przez panów siedzących w samochodzie czy fotografujących nas z dachu, dochodziło też do prawdziwej inwigilacji" . Suchanow i Lempart zostały przesłuchane w tej sprawie jako świadek i dostały status osoby poszkodowanej .
W maju 2025 roku media, m.in. Telewizja Republika, Niezależna.pl, Radio Maryja i Interia, opublikowały materiały, w których – powołując się na dokumenty służb i prokuratury – podano, że nazwisko Klementyny Suchanow pojawia się w śledztwie dotyczącym przemytu migrantów przez granicę polsko-białoruską. Według tych doniesień miała ona prowadzić korespondencję z osobami podejrzanymi, dotyczącą wsparcia przy organizacji transportu migrantów z Hajnówki do Warszawy. Klementyna Suchanow zdecydowanie zaprzeczyła tym doniesieniom. W rozmowach z Interią i Niezależna.pl oświadczyła, że nie zna Justyny W., a znajomość Pawła W. była przelotna i że „nigdy nie działałam ani nawet nie byłam na granicy w czasie tego konfliktu”.