Grupa prowadziła działalność wywiadowczo-dywersyjną, w tym obserwację ruchu pociągów węzła kostrzyńskiego, ustalanie rozmieszczenie magazynów, lotnisk polowych, jednostek niemieckich oraz prowadzenie drobnych działań dywersyjnych.
Grupa desantowała się nocą. Polana okazała się być zamarzniętym jeziorem, przez co jeden z żołnierzy omal nie utonął. Inny zawisł na drzewie i po jego uwolnieniu nie udało się zdjąć spadochronu, co dla Niemców stanowiło dowód o wylądowaniu desantu. Rano Niemcy to odkryli i po śladach na śniegu rozpoczęli pościg. Wcześniej żołnierze podzielili ekwipunek (materiały wybuchowe, amunicja, akumulatory do radiostacji, żywność) na 4 części i ukryli w różnych miejscach. W czasie ucieczki porzucili ciepłą odzież, zapasy żywności i inne cięższe przedmioty z wyjątkiem broni i radiostacji. Ogniem broni maszynowej udało im się przerwać krąg i uciec, ale warunki służby w dalszym ciągu mieli złe. Samoloty patrolowały lasy. Żołnierze spali w lesie pod spadochronami, przysypując je warstwą śniegu. Nocą temperatura dochodziła do -15 °C. Rzadko rozpalali ogniska, nie myli się i długo nie zmieniali bielizny.