Po przybyciu do budynków Rumuńskiej Partii Komunistycznej demonstranci domagali się rozmów z lokalnymi reprezentantami władzy. Tłum liczący ok. 4 tys. osób udał się do siedziby rady okręgowej. Do manifestantów wyszedł burmistrz Braszowa, który ostrzegł protestujących przed represjami. Po rozmowie rozwścieczony tłum wdarł się do budynku. W siedzibie rady okręgowej wybito okna, wyrzucano na zewnątrz meble, telefony, radia i telewizory, podpalono portrety małżeństwa Ceaușescu, ponadto opróżniono pełne lodówki komitetu partii. Podczas zamieszek uczestnicy protestów odkryli w szafkach importowane papierosy, drogie alkohole oraz niespotykane wówczas produkty spożywcze (np. ananasy).

Specjalny oddział Securitate rozpoczął tłumienie protestów kilka godzin po wtargnięciu tłumu do budynku. Większość rebeliantów demolujących budynek aresztowano. Zatrzymanych torturowano i przesłuchiwano. 3 grudnia 1987 roku w fabryce Czerwony Sztandar odbyło się coś na kształt procesu pokazowego. Salę wypełnili robotnicy i współpracownicy Securitate. Członkowie załogi domagali się zwolnienia i skazania liderów protestu.