Metoda, której użyliśmy, nazywa się „copyleft”. Copyleft korzysta z prawa autorskiego, ale wywraca je do góry nogami, żeby służyło innemu niż zazwyczaj celowi: prawo, zamiast być narzędziem służącym do przekształcenia oprogramowania w prywatną własność, staje się narzędziem służącym do zachowania wolności programu. Centralną koncepcją copyleftu jest to, że dajemy każdemu prawo do uruchamiania programu, kopiowania programu, modyfikowania programu, oraz rozprowadzana zmodyfikowanych wersji – ale nie prawo do dodawania własnych obostrzeń. W ten sposób te podstawowe wolności, które czynią oprogramowanie wolnym, są gwarantowane dla każdego, kto ma jego kopię; stają się prawami niezbywalnymi.
Znaczenie prawne mały|Znak Copyleftu – odwrócone C w kółku Sygnatariusze konwencji z Buenos Aires podpisali również konwencję berneńską, według której ochrona praw autorskich jest automatyczna, chyba że twórca stwierdzi inaczej. Z tego wynika, że zwrot „Wszelkie prawa zastrzeżone” nie ma obecnie znaczenia prawnego w większości krajów. Samo zaś sformułowanie „All rights reversed” nie wystarczy, żeby przyznać prawa do użytku, modyfikacji i rozpowszechniania.