Jednak studia w seminarium stwarzały mu problemy z powodu braku znajomości języka niemieckiego i łacińskiego. Pomimo tych językowych trudności przełożeni postanowili udzielić mu święceń kapłańskich w oparciu o słowa ówczesnego dziekana:

24 lipca 1904 otrzymał święcenia kapłańskie, jednakże z towarzyszącą im ciążącą klauzulą nie pozwalającą mu spowiadać ani głosić publicznie kazań. Gdy już został kapłanem, powierzono mu urząd zakrystiana, a później furtiana. Był odpowiedzialny za ministrantów. Ostatecznie, po pobyciu w różnych domach prowincji, został przydzielony do klasztoru św. Bonawentury w Detroit, gdzie jako furtian przez ponad dwadzieścia lat swoją postawą przyciągał rzesze ludzi, którzy przybywali do niego na wieść o jego cnotach i nadzwyczajnych łaskach przypisywanych jego modlitwom i wstawiennictwu. Spędzał po dziesięć godzin dziennie na furcie, nigdy nie pozwalając sobie nawet na małą przerwę lub urlop, spełniając swój apostolat dobrym słowem, miłością, cierpliwością i w posłuszeństwie.

Po obchodach pięćdziesięciu lat święceń kapłańskich jego zdrowie powoli go opuszczało i po kilku pobytach w szpitalu zmarł 31 lipca 1957 w wieku 87 lat w klasztorze św. Bonawentury w Detroit. Jego ostatnie słowa brzmiały: