Ich położenie było szczególnie tragiczne, gdyż ich zadaniem było opróżnianie i uprzątanie komór gazowych, wyrywanie trupom złotych zębów oraz grzebanie zwłok w masowych grobach (później ich palenie).
W pierwszych miesiącach istnienia obozu rotacja wśród Arbeitsjuden była bardzo wysoka. Niemcy i wachmani nieustannie maltretowali i mordowali więźniów, ubytki zastępując mężczyznami wyselekcjonowanymi z nowych transportów. Ciągła rotacja odbijała się negatywnie na wydajności pracy więźniów. Co więcej, każdy z nich żył ze świadomością, że lada chwila może zostać zabity, co skłaniało niektóre jednostki do aktów desperackiego oporu. Sygnałem ostrzegawczym dla Niemców stała się śmierć esesmana Maxa Biali, śmiertelnie ranionego nożem przez argentyńskiego Żyda, Meira Berlinera. W rezultacie we wrześniu 1942 roku komendant Franz Stangl zarządził utworzenie stałych komand roboczych. Z czasem ograniczono liczbę egzekucji, oznaczono więźniów numerami i nieco poprawiono ich warunki bytowe.