Oddziały niemieckie po przegrupowaniu ponowiły atak. W ramach artyleryjskiego przygotowania posypała się lawina pocisków i zapłonęły pierwsze chałupy. W pół godziny później do ataku ruszyła piechota niemiecka, która wkrótce znalazła się na przedpolach schronów bojowych w Węgierskiej Górce. 17 tys. żołnierzy 7 DP szturmowało maleńki oddział polski, któremu udało się odeprzeć pierwszą falę uderzenia celnym ogniem ckm-ów. Niemcy zaczęli ostrożniej podchodzić do ataku, decydując się na zdobywanie poszczególnych schronów po kolei. Taktyka ta, której kluczowym punktem były grupy szturmowe wspomagane przez saperów, nie dała spodziewanych efektów. I tak ataki trwały aż do późnych godzin nocnych. Płk Gaładyk dopiero wieczorem wydał rozkazał wycofanie się obrońcom. Załoga fortu "Waligóra" (dowódca por. Leopold Galocz) zmuszona była do wycofania się z powodu braku amunicji. Walki trwały 8 godzin, po czym opór stawiły 2 forty w Węgierskiej Górce "Włóczęga" (dow. ppor. Marian Małkowski) i "Wędrowiec" (dowódca kpt. T. Semik), oraz 1 i 2 kompania strzelecka baonu "Berezwecz" (mjr Kazimierz Czarkowski), do których nie dotarł rozkaz wycofania się. Rankiem 3 września 1939 kpt. Semik zabronił prowadzenia ognia z wierzchu fortu i korzystał jedynie z ckm i działka 37 mm zamocowanych w ambrazurach.