22 stycznia mimo trudności proceduralnych został skazany na śmierć, a wobec ucieczki na banicję i infamię. Sądowi w tej sprawie przewodniczył – wobec absencji Jerzego Lubomirskiego, który jako marszałek wielki odpowiedzialny był za ochronę króla i jego rezydencji, ale w czasie zatargu Słuszki z podkanclerzym opuścił stolicę – jego zastępca, marszałek nadworny koronny Łukasz Opaliński.
Proces toczył się niepraworządnie, szlachecka opinia obwiniała dwór królewski o prowokację. Pilnująca porządku w stolicy Straż Marszałkowska w czasie walki o pałac zachowała się biernie. Ukarany wcześniej za zranienie Abramowicza infamią i banicją przez Trybunał Litewski Słuszka otrzymał glejt dzięki protekcji króla.
Po tym wyroku Radziejowski obawiał się o swoje życie (wyrok sądu marszałkowskiego oznaczał faktycznie wyjęcie go spod prawa). Uzyskał jednak glejt od wojewody krakowskiego Władysława Ostrogskiego i wniósł przed Trybunał koronny kolejne oskarżenia wobec urzędników sądu marszałkowskiego (o uchybienia proceduralne) i adwokatów broniących go przed tym sądem (o przyjęcie obrony bez zgody oskarżonego). Trybunał skazał Słuszkę na banicję i infamię oraz unieważnił wszystkie czynności sądu marszałkowskiego, od momentu przystąpienia do sprawy nieproszonych adwokatów.