Przeprowadzał z nimi serię różnych zabiegów, nie wierząc już pewnie w siłę oddziaływania pojedynczego widoku, albo też tracąc zaufanie do możliwości malarskiego przekazu emocji i wzruszeń, doznawanych czasem przy odbiorze krajobrazu. Pokrywał więc jeden pejzaż fragmentarycznie kilkoma różnobarwnymi laserunkami; umieszczał go jako centralnie położone tondo w perspektywie zagęszczających się, ciężkich chmur; nakładał wachlarzowato rozłożoną serię tego samego widoku, dodatkowo dynamizując całość obrazu przecięciami pojedynczych ujęć poziomymi pasami różnej barwy, czy też kontrastował zasadniczy pejzaż z innym, prawie abstrakcyjnym, na którego tle ten pierwszy został umieszczony.
Zajmował się także twórczością fotograficzną:
Kiedyś Jerzy Boniński prezentował wielkie cykle sfotografowanych martwych natur, niezwykle trafnie zestawionych obiektów. Fotografii tych w żadnym razie nie można skwitować stwierdzeniem, że artysta potrafi umiejętnie eksponować, a co za tym idzie i ustawiać różne przedmioty dla ich sfotografowania. Zawsze bowiem były to dzieła bardzo nośne treściowo, jak też wielce przekonujące pod względem warsztatu twórczego.