W prowincjonalnym francuskim mieście, gdzie przebywa od trzech lat, zna tylko kilka osób: pracowników kawiarni i restauracji oraz „Samouka”. Spotyka się z właścicielką kawiarni Françoise, ale prawie nie rozmawiają i ich relacja ma charakter wyłącznie seksualny. Ogier P., samouk, urzędnik, niemal przyjaciel głównego bohatera, to nieokreślona postać, dość absurdalna. Studiuje on w kolejności alfabetycznej książki w miejskiej bibliotece, doskonaląc się w zdyscyplinowany sposób przez setki godzin, ale nie wiadomo, w jakim celu. Jest socjalistą, humanistą (przeciwieństwem unikającego zobowiązań indywidualisty Roquentina), przy tym homoseksualistą, i dostaje w końcu zakaz korzystania z biblioteki, kiedy zaczepia tam, głaszcze nastoletniego chłopca.

W zimie 1932 roku Roquentin ulega tytułowym „mdłościom”, czyli nudzie i brakowi zainteresowania ludźmi, z którymi się styka, fizycznym otoczeniem, markizem, którego życie bada. Nie ma o sobie zbyt wysokiego zdania, uważa, że ma brzydką twarz bez wyrazu. Zaczyna nawet wątpić, czy w ogóle istnieje, czy nie jest wytworem wyobraźni. Czuje do siebie głęboką odrazę. Stopniowo uświadamia sobie własne istnienie, co zmienia całą jego istotę. Prosi o przyjazd eks-narzeczoną i kochankę Anny, Angielkę, aktorkę koło trzydziestki, utrzymywaną przez nowego mężczyznę.